Mateusz Wspaniały… czy Pinokio?

Zbliża się decydująca faza kampanii wyborczej do samorządów. Według Wiadomości TVP Polska pod wodzą PiS to kraj mlekiem i miodem płynący, o bardzo mocnych fundamentach gospodarczych powszechnego dobrobytu – czyli elektorat konsumuje i niczym się nie martwi. W razie czego rząd pożyczy. Bo chyba tak należy rozumieć to co znajdziemy w prognozie NBP: “…Głównym czynnikiem wzrostu PKB w horyzoncie projekcji będzie spożycie prywatne, stymulowane przez dalszą poprawę sytuacji na rynku pracy i korzystne nastroje gospodarstw domowych. …”. Nota bene kilka stron dalej ci sami autorzy uważają sytuację na rynku pracy za jedno z poważniejszych zagrożeń długofalowych. Rząd cieszy się pełnym zaufaniem prawdziwych patriotów i tylko nieliczni zdrajcy pozwalają sobie na negowanie zbawiennych skutków dobrej zmiany. A skoro już nas tak nazwano to bądźmy konsekwentni i szukajmy przyczyn, dla których niektórzy zaczynają porównywać Mateusza Wspaniałego do Pinokia. Zacznijmy od prognozy zespołu p. Glapińskiego z NBP [1].

Już na pierwszy rzut oka widać, że główny udział w przyroście PKB ma krajowa konsumpcja prywatna. Inwestycje w środki trwałe są w większości finansowane ze środków UE i ich wpływ jest malejący, podobnie wkład eksportu w przyrost PKB jest ujemny, a więc nic nie ogranicza balu, jaki toczy się na naszych oczach. Nota bene w Turcji wzrost PKB wynosi 7.74% i jest także oparty na konsumpcji prywatnej.

Inwestycje w środki trwałe są na poziomie 17.2% PKB – jedne z najniższych w Europie, w większości krajów osiągają około 22-25% – na przykład w Czechach – 27%. (Patrz: [2]).W raporcie NBP z lipca tego roku poziom inwestycji jest o jedną czwartą niższy niż był przewidywany w raporcie marcowym. A więc GUS zaczyna wracać do starych metod – przestaje publikować dane na ten temat.

W opracowaniu “Informacja o sytuacji społeczno-gospodarczej kraju w kwietniu 2018 r” opublikowanym w maju tego roku są dane na ten temat, ale już w podobnym “ Informacja o sytuacji społeczno-gospodarczej kraju w I półroczu 2018 r” takich danych już nie ma.

Z innych danych pochodzących z GUS wynika że praktycznie cały wzrost produktywności gospodarki IV RP został zamieniony na wzrost płac. Swoją drogą jest to jeszcze jeden dowód przewagi firm prywatnych nad państwowymi. Nikt nie zaciąga kredytów by podnieść płace – w firmach państwowych nie byłoby to takie oczywiste.

Ciekawe jak będzie wyglądał nasz przemysł za kilka lat. Skoro inwestycje w sektorze prywatnym mają tendencję spadkową, a w sektorze państwowym opierają się na funduszach z UE i dotyczą głównie infrastruktury, zostają tylko inwestycje obcych korporacji. A nasz drogi Pinokio narzeka na nie, chociaż musi wiedzieć że w obecnej sytuacji większość dużych inwestycji to ich dzieło. Chociaż w tym w przypadku podzielam niektóre jego obawy. Osobiście wolę średniej wielkości firmy zarządzane przez właścicieli. Korzyści z takiej struktury są wielorakie i nie dotyczą wyłącznie ekonomiki.

Najciekawsze są informacje dotyczące obligacji rządowych przeznaczonych dla małych inwestorów– pokazują one, że 40% całej sprzedaży stanowią obligacje 3-miesięczne. Obligacje 10-letnie stanowią tylko 6.4% sprzedaży. Jest to najlepszy test na poziom zaufania jakim zwykli obywatele, dysponujący swoimi oszczędnościami, obdarzają rząd, gdyż ten rodzaj obligacji przeznaczony jest w dużym stopniu dla osób fizycznych.

Osobny rozdział to obligacje wyemitowane dla beneficjentów programu 500+ – ich oprocentowanie jest naprawdę preferencyjne – wyższe niż na lokatach bankowych (1.75% i 2.10%). Ale elektorat pokazał rządowi gest Kozakiewicza – sprzedaż tych obligacji to tylko 2.4 mln. PLN – czyli około 0.01% środków przeznaczanych na program 500+. A więc widać że elektorat to “niewdzięcznicy” nie potrafiący docenić wysiłków dobroczyńcy. Podejrzewam, że więcej pieniędzy poszło na nagrody dla twórców tego projektu – swego czasu był on bardzo chwalony jako wielka szansa dla beneficjentów 500+ na udział w budowie narodowego kapitału inwestycyjnego. Niestety brak jeszcze danych na temat aktualnego poziomu długu państwowego – a jest to ciekawe, gdyż zbliżamy się do poziomu 1 biliona (według danych MF z 11.06.2018- 989 mld PLN) – i warto byłoby uczcić jego przekroczenie jakąś małą imprezą.
A może PFN obstalowałby odpowiednie ogłoszenia w światowych mediach. Jedną szansę już przeputali – w okolicach Nowego Roku łączny dług państwowy i samorządowy (EDP) przekroczył bilion PLN. I odbyło się to w ciszy. Według tego samego komunikatu MF z 11.06.2018 wynosi 1029.5 mld. PLN i w pierwszym półroczu przyrósł o 26 miliardów. Bilans handlowy jest ujemny i wynosił w pierwszym półroczu -1.007 mld EUR.
I na koniec – średnioroczna inflacja cen żywności wyniosła 4.35% – według danych z GUS. Widać więc, że porównanie premiera do Pinokia ma swoje dobre uzasadnienie. To samo dotyczy billboardów które pojawiły się niedawno.
W kampanii samorządowej nie będzie brakować gospodarczych motywów. Trzeba je dobrze rozegrać.

Andrzej Filipecki, Jacek Piekarski

26 sierpnia 2018

[1] http://www.nbp.pl/polityka_pieniezna/dokumenty/raport_o_inflacji/necmod_lipiec_2018.pdf

[2] https://tradingeconomics.com/poland/gross-fixed-capital-formation